Pogląd, iż macierzyństwo
nie sprzyja zawodowej
karierze kobiety zdaje się
podzielać coraz większa
część społeczeństwa. Pracujące
młode panie - potencjalne matki
obawiają się, że ciąża zagrodzi im
drogę do awansu życiowego.
Kłam podobnym sądom zadała
Iza, pokazując własnym przykładem, że każdą trudną sytuację
można rozwiązać twórczo.
Kiedy Iza poinformowała ojca, swojego dyrektora i kochanka o dziecku, ten spłoszony
zaczął się tłumaczyć, że nie może
się rozwieść. Nieśmiało zasugerował jej aborcję. „Nie wiesz, że prawo tego zabrania” - odparła Iza.
Naturalną koleją rzeczy doszli do
pieniędzy. Jej oferta była następująca: on od ręki zapłaci jej 25 tys.
zł - to niewiele więcej niż jego dyrektorska pensja, a ona zniknie
z firmy i z jego życia. Jerzy próbował protestować, przecież nawet
nie był pewien, czy Iza jest w ciąży. Zaproponowała, że zaczeka,
a on się upewni o ojcostwie w sądzie. Po tym oświadczeniu zostawiła go w jego gabinecie i zapukała do drzwi pokoju dyrektora
handlowego firmy.
Ich jednorazowa przygoda
miała miejsce dwa miesiące wcześniej i nastąpił najwyższy czas,
aby dowiedział się o jej
konsekwencjach. Szczerze mówiąc myślała, że Marek jest twardszym przeciwnikiem. Był kawalerem i mógł po prostu odmówić
płacenia, dopóki Iza nie przygwoździ go wyrokiem sądu.
Rzeczywiście stawiał się dość
odważnie. Do czasu, aż oznajmiła
mu, że sypia z dyrektorem generalnym. Opisała mu spodziewaną
reakcję na wieść, że podwładny wkroczył na jego prywatne terytorium. Marek przeanalizował kłopoty związane ze znalezieniem nowej pracy i już bez dłuższego gadania zgodził się na równowartość trzech swoich pensji płatną przelewem na konto Izy.
Sztuka kompromisu
Rozmowa z dyrektorem do
spraw marketingu poszła nadspodziewanie łatwo. Marketingowiec,
ambitny trzydziestolatek, był nastawiony na szybką karierę i korzystanie z życia. Alfa Romeo,
urlopy na Karaibach. Oczywiście
szybkie dziewczyny były nieodzownym motywem scenariusza
na życie. W konfrontacji z Izą okazał się mięczakiem. Pewnym kłopotem był tylko fakt. że na koncie
miał debet. Cóż, życie na wysokiej
stopie kosztuje. Iza nie miała jednak nic przeciwko temu, żeby
w ramach zadośćuczynienia przepisał na nią Alfę.
Prawnika firmy Iza zostawiła
sobie na deser. Lucjan wyraźnie
się rozbawił propozycją zapłacenia za pozbycie się kłopotów. „Lubię cyniczne młode damy, podniecają mnie” - powiedział i wyciągnął z szafy pancernej kilka plików banknotów. „A co byś powie-
działa na wspólny weekend? Trochę mi jeszcze zostało”. Obleśny
typ - pomyślała Iza i obiecała dać
odpowiedź niebawem. Po tygodniu zniknęła z firmy.
Dyrektora Jerzego spotkała
przypadkowo rok później. Był trochę zdziwiony, że żadnego dziecka nigdy nie było. Nie mógł jednak
zaprzeczyć, że Izę, która miała
lepsze dyplomy od niego i znała
trzy języki obce, zatrudni! jako recepcjonistkę tylko dla jej zgrabnego ciała. Ciała, które chciał posiąść, a posiąść mógł tylko jako
dyrektor, a nie Jerzy. Iza nie wspomniała mu już o innych. Po co faceta dodatkowo przygnębiać. Wystarczy, że kilka dni wcześniej wygrała konkurs na dyrektora generalnego konkurencyjnej spółki.
To i tak jeszcze nie koniec.