Nigdy nie wiadomo, kiedy
z pozoru drobiazg może
nagle zaważyć na całym
życiu. A jak nie na całym, to na znacznej jego części.
Skoro więc nasze losy zależą tak
bardzo od tego. co jest poza naszą
kontrolą, nic dziwnego, że różni
wróżbici, wróżki i inni jasnowidze
mają się świetnie i w najbliższej
przyszłości raczej źle mieć nie będą. Chociaż nie wszyscy.
Wróżka boleśnie się o tym przekonała. Spragnionym wiedzy o przyszłości serwowała przepowiednie
seryjnie - wszystkie szczęśliwe.
Szło jej jak z płatka, bo. co tu gadać. takie horoskopy i wróżby są
do siebie podobne jak dwie krople spirytusu. To ostatnie porównanie jest użyte nie bez kozery, albowiem los zetknie wróżkę nieoczekiwanie z panem
Franciszkiem - kiperem i znawcą
owych kropli, a spotkanie, czy raczej zderzenie obojga pociągnie
Świetny interes
daleko idące konsekwencje życiowe dla kilku osób.
Pan Franciszek wcześniej nie
musiał korzystać z usług żadnych
tam jasnowidzów i wróżek, albowiem dokładnie wiedział, co go
czeka w bliższej i dalszej przyszłości: marskość, delirka i zejście
śmiertelne. To ostatnie majaczyło
gdzieś tam na dalekim horyzoncie
i pan Franciszek, który nie zwykł
przejmować się tym. co będzie za
tydzień, tym mniej myślał o dalszej przyszłości. Trzeba przyznać,
że miał wierne grono towarzyszy,
wyznających tę samą ideologię.
Wśród nich był serdeczny druh
pana Franciszka, Karol W. - młodzieniec wchodzący dopiero w życie. chłopczyna ambitna, z uwielbieniem wpatrujący się w swego
mistrza. Oprócz mentora Karol
miał narzeczoną, która krzywym
okiem patrzyła na owe zamiłowania. aż w końcu postawiła mu ultimatum: albo ona. albo zaawansowany kurs dawania w szyję. Karol
był w rozterce, albowiem i to go
nęciło, i to go kusiło.
Nie mogąc dać sobie rady
z tym dylematem, postanowił zasięgnąć rady u fachowca, i jego
wybór padł na wróżkę.
która swój gabinet miała w sąsiedniej kamienicy.
Wszedł, uiścił stosowną opłatę
i zażądał sprawozdania na temat
swej najbliższej przyszłości. I tu
Madame Sybilla dokonała swego
fałszywego wyboru, nawet o tym
nie wiedząc. Zamiast zwyczajowego widzenia szczęścia, zdrowia
i wszelkiej pomyślności u boku
ukochanej kobiety, coś ją podkusiło i wdała się w mętne mamrotanie o uczuciowych komplikacjach
czekających pytającego, a nawet,
o horror, o zdradzie panny z kimś
dobrze mu znanym, kogo określiła mianem „fałszywy przyjaciel".
Karol zbladł, potem poczerwieniał, a następnie wybiegł z gabinetu. zaś wróżka zajęła się przeliczaniem utargu, w dalszym ciągu
nie wiedząc, że czarne chmury już
się nad nią gromadzą.
Nowe życie
Chmury zmaterializowały się
w postaci rozjuszonego dżentelmena, od którego czuć było woń
mocnego alkoholu. Wzburzony
klient, którym okazał się pan
Franciszek, nie był ciekaw swej
przyszłości, zadał natomiast pytanie. czy pani wróżka wie coś
o swojej, i to tej najbliższej. Wróżka nie wiedziała, bo jak to mówią:
szewc bez butów chodzi. Nie wiedziała. ale wkrótce się dowiedziała. Pan Franciszek wstał nagle,
kopnął w stolik, przy którym siedzieli. a następnie doszczętnie
zdemolował resztę wyposażenia
lokalu, jego właścicielki oczywiście nie wyłączając. Za sprawą tego jednego wydarzenia życie
trzech osób nabrało innego biegu:
Wróżka zrezygnowała z zawodu